Tomek zadzwonił do sanepidu. Powiedział, że mają “przypadek przeniesienia wirusa przez plik PDF”. Po drugiej stronie uznali to za żart. Dopiero gdy dodał, że choroba ma kod CRC niezgodny ze specyfikacją ISO 32000, połączyli go z wydziałem bioteroryzmu.
Jako pierwszy padł Jacek z “Recovery Streamów”. Dostał gorączki podczas debugowania pliku, który nie przechodził testu checksum. Zdołał jeszcze wysłać maila: “44 65 63 72 79 70 74 20 6d 65” (co po odkodowaniu z heksu znaczyło “Decrypt me”), po czym jego klawiatura zamilkła. Potem zachorowała Ewa – ta od naprawiania formularzy AcroForm. Miała 39 stopni, ale zanim zamknęła laptopa, zdążyła poprawić w pięciu dokumentach pola do podpisu. Na koniec dodała w ticketach notkę: “Pacjent zero? Sprawdzić załącznik: grypa_szaleje_w_naprawie_pdf_final_v2_FINAL_poprawiony.pdf” grypa szaleje w naprawie pdf
Nie ta komputerowa, nie wirus typu Trojan.PDF, lecz prawdziwa, ludzka grypa sezonowa. A w sektorze IT, gdzie każdy nosi dumne miano “admina” i “specjalisty od bezpieczeństwa”, ta przypadłość okazała się groźniejsza niż jakiekolwiek ransomware. Tomek zadzwonił do sanepidu
Tomek zrozumiał, że to nie jest zwykła grypa. Dopiero gdy dodał, że choroba ma kod CRC